Tag: porażka
Przerwa chorobowa
12 marca 2010: Sen polifazowy
Czasem się wydaje, że wszystko można idealnie zaplanować. Mi się przez chwilę też tak wydawało. Tydzień pełnego wypoczynku, regeneracji po popełnionych błędach w poprzednim okresie adaptacyjnym. Następnie cały tydzień wypełniony jakimiś drobnymi zajęciami, ale nic poważnego i bardzo wymagającego i dopiero następnego tygodnia praca na pełną parę. Wszystko to miało mi pozwolić na przejście przez najtrudniejsze dni okresu adaptacyjnego. Wszystko posypało się już drugiego dnia, gdy odwiedziła mnie niezaproszona grypa. (dalej…)
Podsumowanie poprzedniego tygodnia – życie w kratkę
22 lutego 2010: Sen polifazowy
Poprzedni tydzień do najlepszych nie należał. Mnóstwo różnej maści emocji towarzyszyło mi w nim każdego dnia. Oczywiście nie sprzyjało to pilnowania rozkładu snu, co często kończyło się zbyt długim snem rano. W poprzednim tygodniu wyspałem 44 godzin. Zysk 9 godzin w przeciągu całego tygodnia to dość niewiele (zakładając naturalny sen po 8 godzin dziennie). Jeszcze lepiej widać jak dużo problemów mi przysporzyło spanie zestawiając ten czas z docelowym 28 godzinną porcją snu jaką mam zaplanowaną na wszystkie dni.
Z drzemkami w ciągu dnia nigdy nie miałem za wielu problemów. Wydłużały się może jedynie o 5 minut zanim wstałem i zorganizowałem się do działania. Natomiast główną bolączką jest wstawanie po 3 godzinach snu w ciągu nocy. Na tym momencie dnia skupiają się w większości wszystkie moje zabiegi, żeby udało się obudzić. Jednak z powodu braku pomocy z zewnątrz większość z nich odnosi wymierny skutek. Na czym taka pomoc miała by polegać i dlaczego może być skuteczna napiszę w najbliższym czasie. Tymczasem wracam do swojej pracy.
Raz na wozie, raz pod wozem
14 lutego 2010: Sen polifazowy
Wczoraj zaspałem, tak samo jak 3 dni wcześniej. Sen trwał:
- 01:00 – 09:20
Zrezygnowałem ze wszystkim drzemek, z powodu tak długiego odpoczynku. Zwłaszcza, że dzień był wypełniony intensywnym przygotowaniami do poniedziałkowej prezentacji. Dzisiaj standardowo zaczynam zgodnie z rozkładem, uśmiechając się do siebie, że mam wystarczająco dużo czasu, żeby przez cały ten dzień nie tylko uczyć się do możliwych pytań, ale też ćwiczyć to co mam powiedzieć prezentując ukończoną prace. W takich sytuacjach dodatkowa porcja dnia okazuje się nieoceniona.
Podsumowanie 3 dnia
12 lutego 2010: Sen polifazowy
Szybkie podsumowanie dzisiejszego dnia. Jak już wcześniej pisałem, wyłączyłem budzik nie odzyskując pełnej świadomości. Dziś mam zapamiętaną serie budzików o właściwych porach. 3 budzące mnie o 4 rano w odstępach 5 minutowych. Każdy kolejny w momencie gdy ma się zakończyć moja standardowa drzemka. (dalej…)
Niechciany powrót do monophasic
11 lutego 2010: Sen polifazowy
Pamiętam moment kiedy wstałem do komputera i wyłączyłem budzik, ale za nic nie potrafie sobie przypomnieć momentu w którym wracam do łóżka, zamiast iść pod prysznic. Efektem tego jest mój sen trwający aż do 9:20, czyli praktyczne całe 5 godzin, które miałem spędzić na organizowaniu sobie pracy w ciszy jeszcze nie rozpoczętego dnia. Może w podświadomości pojawiło się za dużo pewności siebie na temat tego jak łatwo przyjdzie mi przystosować się do wybranego schematu snu. Trzeba będzie poszukać porad i sztuczek pomagających w takich sytuacjach.
Tymczasem wracam do roboty, dzień ucieka, a ja sporo godzin już na jego starcie straciłem.